Napiszę wam króciutko o tym,że mam się obecnie całkiem dobrze w towarzystwie mojej córki i zięcia .
Bylyśmy wczoraj z córką do południa na zakupach w ciucholandzie.
Zaczynam mieć rzeczy o rozmiar już za duże,
wiec muszę z konieczności garderobę o numer mniejszy skompletować.
To przez te 7 kg które mam mniej na wadze od kiedy baczniej się przygladam co ja jem, a nie ile ja jem. (dziś córka gotowała makaron i sos boloński, a ja odpoczywam, )
Przed chwilką młodzi pojechali w sprawie tego nowego mieszkania .(zięć ledwo z pracy powrócił)
Juz kupowali farby ,gips, itp rzeczy potrzebne do remontu, bo już od dziś zaczynają remontować to zastępcze ich nowe lokum.
Wczoraj im kilka pralek prania wyprałam i suszyłam ,a na koniec mi pralka odmówila posłuszeństwo . Na szczęście tylko trochę mi łazienkę zalało,
a zięć złota rączka potrafił usterkę sam naprawić.
Ich gromadka kotów perskich juz się u mnie na szczęście zupełnie zadomowiła ,
ale wychodzą jedynie na górny balkon i są odseperowane od moich kotów, bo inaczej chyba bylaby międzi nimi grozna wojna hehe. I niejedno futerko by się uszkodziło.
Miałam dziś w planie ogród i cmentarz ,
bo po deszczu czas zlikwidowac stare kwiaty i posadzic nowe na grobie mojej babci Anny. Ale jakoś mi się odechcialo.
Pięknie w ogrodzie zakwitły teraz u mnie yuki, kwitną róże,
czas na wakacje i dla mnie kochani,
na jakiś czas się więc tu pożegnamy.
Będę do was czasem zagladać,
bo nie wiem jak sobie poradzę na komputerze zięcia.
Ten tu bedę miala wyłączony na czas urlopu starszego syna,bo podłączona jestem z ich domem.
Więc wszystkim urlopujacym i tym nie urlopujacym również wszystkiego dobrego serdecznie życzę. Paaaa!!!
Moje zeszłoroczne yuki, tegoroczne bardziej okazałe. Jak zrobie zdjęcie to pokażę.
Schab duszony z pieczarkami
Zebrała Jolanta Marszałek
*******
Jeremi Przybora
*******
Nie ,to nie ja sie przeprowadzam,
ale likwidują swoje własnościowe mieszkanie(juz sprzedane) młodzi,
czyli córka i zięć ze swoją rodziną.
Jednak zanim się wprowadzą do zastępczego wynajętego mieszkania na wsi,
w której to za chwilkę, rozpoczną wielką przygodę jaką jest budiowa własnego domu,
prawie cały dobytek upchali u rodziny ,a także i u mnie.
Więc od wczoraj ,
w jednym z moich pokoi,
mieszkają pani i pan koty perskie, z 7 -mką swoich bardzo jeszcze maleńkich pociech.
Mają tam swoje kuwety, jedzenie, i wszelkie jak dla nich wygody ,
a jako że nigdy na dwór nie powychodziły jak dotąd,
to może zaakceptują ten tymczasowy azyl jaki im czasowo udzielam .
Jednak wczoraj, ,po wypucowaniu już pustego ich mieszkania, byłam ja i córka, po południu kompletnie na wykończeniu.
Córkę jednak czekała jeszcze podróż samochodem w nocy,
bo młodzi w nocy dzieci zawieżli nad Bałtyk,
gdzie Kamilek i Oliwka ,przez tydzień, razem z drugą babcią ich prababcią,( która jest z mojego rocznika, hehe,)
i z jeszcze innymi maluchami z rodziny zięcia,będą
na tygodniowym krótkim wypoczynku.
(Dzwonił już przed chwilka zięć że dobrze zajechali.)
Uff ,oddycham z ulgą.
Jednak córka z zięciem ,już teraz w niedzielę wracają,
no bo chcą wyremontować i pomalować to ich nowe wynajęte lokum tam na wsi,
które podobno jest według ich relacji w jakimś okropnym stanie.
.Chcą to zrobić w jednym tygodniu, tak by dzieci po powrocie już mogły z nimi juz tam zamieszkać.
Młodzi może i szaleni trochę ,zmęczeni i prawie na wykonczeniu ale ja tylko ich podziwiam jednak ciągle z duszą na ramieniu.
Mnie już tylko podziwiać , bo co innego mi nie pozostaje ,
ich werwę i zapał młodości,
ale pamiętam przecież,
że i ja bylam taka sama, albo chyba bardzo podobna do nich.
No to jeszcze wam napiszę, że bylam wczoraj, pomimo całego mojego zmęczenia ,
wieczorem,
razem ze starszym synem i synową ,
na wielkiej galii,i na wręczeniu nagród,(wręczał mój syn),
i pięknym wystepie koncertowym,
z okazji jubileuszu XY, któremu prezesuje mój starszy syn,
a potem był poczęstunek dla gości po koncercie,(spotkałam wielu znanych mi ,ale i nowych,ciekawych ludzii).
Jeszcze zaciągnęli mnie po tym na kolację
do egzotycznej azjatyckiej restauracji,
i pierwszy raz udało im się mnie namówić ,na skosztowanie robali (Krewety i kalmary brrr, hehe),
ale powiem, że nawet jadalne,
choć bez takich delicji daje się chyba na co dzień przeżyć.
Ja tylko od nich z talerzy trochę z każdego skosztowałam,
(z bon tonem na bakier, hihi),
a ja sobie zamówilam dla siebie ,jedynie chyba w pełni zasłużone ,po tak ciężkim dniu , wspaniałe ,duże ,śąskie piwo, niam!!
Krystyna Knypl (z książki „Randka pod sekwoją”)
A może jego męskie serce, niełatwo ulegające wzruszeniom na widok pierwszych kroków dziecka? Czy podrzucanie do góry dziecka zaraz po przyjściu z pracy nawet bez zdejmowania płaszcza? Czy raczej wsłuchiwanie się w wesoły śmiech wirującego pod sufitem syna i wpadającego w kochające ramiona ojca?
A może potrzeba niepokazywania po sobie jak jest wzruszony, gdy dziecko nie pozwala mu wyjść do pracy?
To są życzenia dla wszystkich ojców: tych, którzy zawsze chcieli nimi być i tych, którzy zostali zaskoczeni wiadomością o ojcostwie, a także tych, którzy nigdy się nie dowiedzieli, że są ojcami. Też dla tych, którzy nie uwierzyli w wiadomość o swoim ojcostwie i dla tych, którzy uwierzyli w nią po latach.
Jest to dla ojców, którzy czytali dzieciom na dobranoc ulubione książki nie tylko o rycerzach, lecz także „Małą Księżniczkę” i byli wzruszeni jej losem. Jest to dla tych ojców, którzy dawali klapsy swoim dzieciom i dla tych, którym nigdy taka myśl nie przyszła do głowy.
Są to życzenia dla ojców, którzy zaprowadzili dziecko pierwszy raz do przedszkola, ponieważ ich żona sądziła, że są ważniejsze sprawy w życiu. Są też dla ojców, którzy nie byli nigdy na żadnym przedstawieniu, w którym występowało ich dziecka i dla tych, którzy najgłośniej bili brawo po występach.
Dla tych, którzy uczyli swoich synów kopać piłkę, a córki prowadzić samochód. A także dla tych, którzy nie zauważyli jak szybko dzieci rosną i dla tych, którzy odmierzali co rok wzrost swoich dzieci na framudze drzwi.
Są też dla tych ojców, którzy zawsze spóźniali się po odbiór dziecka ze szkoły i tych, którzy odbierali na czas. Są to życzenia dla ojców, którzy traktując jak własne, wychowali dzieci innych osób. Dla tych, którzy wracali do domu zawsze trzeźwi i tych, nie mających w tym zakresie większych sukcesów. A także dla tych, którzy kupili swoim synom pierwszy scyzoryk szwajcarski i dla tych, którzy uczyli córki obsługi komputera. Dla tych, którzy obsypywali swoje dzieci pieniędzmi i tych, którzy tego nie robili.
Są to życzenia dla wszystkich mężczyzn, którzy dzielili z kobietami trud, radość i dumę wychowania ich dzieci, bo były to zawsze ich wspólne losy, a także dla tych, którym nie było dane towarzyszyć kobietom. Dla wszystkich mężczyzn, którzy poczuli choć przez chwilę inny niż macierzyństwo, nieznany kobietom – smak ojcostwa…
Witajcie. Dziś ten cytat biore sobie za motto dnia . Więc alsolutnie nie mam zaden plan na dzisiejszy dzień.
Mam jakąś alergię ,a myślalam że to komar mnie użądlił.Prawdopodobnie brzoskwinie które niedawno nabyłam. Już prawie wszyscy jesteśmy na cos uczuleni.
To co wyżej ,napisałam rano.Dzień sie kończy,a więc juz mogę go chyba pochwalić.
Nawet wnuki dzis wyjątkowo mniej rozrabiały.
Tylko córka zmartwiona ,bo mieszkanie do którego się mieli przeprowadzać juz nie aktualne.
A mieszkanie ich juz sprzedane i do piątku muszą je opuścić.
Obie sie juz cieszymy na ewentualne wspólne zamieszkanie tu u mnie, hehe.
Czyli dzis taki spokój przed burzą. (omy jeszcze coś sie zmieniło)
A pro po burzy. To niesamowite, ale u nas dalej bez deszczu.
Na koniec wkleję wam tu moje najnowsze zdjęcie robione przez moją wuczkę Olę którą w drodze powrotnej z miasta w autobusie spotkałam.
Laska się z niej zrobila że hej. Na rudo sobie włosy zafarbowała, no i ostatnie dni szkoły a w sierpniu kończy 17 lat.
To moja najstarsza wnuczka, potem jest Oliwka 3 latka i Madziulka 2 latka obie z marca.
Tym razem nie ogród choć także jakies kwiatki hihi
Juz to gdzieś czytałam,a wy pewnie także. Jednak dziś powtórka z tej sympatycznej lekturki znalezionej dzis w sieci.
A morał dla mnie taki,że mąrzejemy jednak z wiekiem.
Co za ulga.hehe
Miłej niedzieli wszystkim zagladajacym życzę
Kobiety
![]()
Kiedy ma 5 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi księżniczkę.
Kiedy ma 10 lat: Ogląda się w lustrze i widzi Kopciuszka
Kiedy ma 15 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi obrzydliwą siostrę przyrodnią Kopciuszka: „Mamo,
przecież tak nie mogę pójść do szkoły!”
Kiedy ma 20 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się „za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy
za bardzo kręcone albo za proste”,
ale mimo wszystko wychodzi z domu.
Kiedy ma 30 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się „za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy
za bardzo kręcone albo za proste”,ale uważa, że teraz nie ma czasu, żeby się o
to troszczyć i mimo wszystko wychodzi z domu.
Kiedy ma 40 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się „za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy
za bardzo kręcone albo za proste”,
ale mówi, że jest przynajmniej czysta i mimo wszystko wychodzi z domu.
Kiedy ma 50 lat:
Ogląda się w lustrze i mówi: „Jestem sobą” i idzie wszędzie.
Kiedy ma 60 lat:
Patrzy na siebie i wspomina wszystkich ludzi, którzy już nie mogą na siebie
spoglądać w lustrze. Wychodzi z domu i zdobywa świat.
Kiedy ma 70 lat:
Patrzy na siebie i widzi mądrość, radość i umiejętności. Wychodzi z domu i
cieszy się życiem.Przykro mi ale zdjęcie jest z sieci hehe(mam nadzieję że mi je tu zostawią)
Kiedy ma 80 lat:
Nie troszczy się o patrzenie w lustro. Po prostu zakłada różowy kapelusz i
wychodzi z domu, żeby czerpać radość i przyjemność ze świata.
Gimnastyka Mózgu – ćwiczenia na pozytywne myślenie
Te proste w wykonaniu ćwiczenia zostały opracowane na bazie znajomości funkcjonowania ludzkiego organizmu.
PUNKTY POZYTYWNE
Dotykanie punktów pozytywnych powoduje zwiększenie przepływu krwi w przedniej części mózgu, pozwalając złagodzić stres, zrelaksować się, pobudzając tym samym myślenie kreatywne. |
|
POZYCJA DENNISONA 1
|
|
POZYCJA DENNISONA 2
Niewątpliwie ćwiczenia te są najtrudniejsze: wymagają od nas skupienia wykonując kilka złożonych ruchów. Niezwykle poprawiają pozytywne nastawienie do siebie i innych, pomagając zupełnie rozluźnić i ciało, i umysł. |
Każde z ćwiczeń zwiększających pozytywne myślenie wykonujemy przez ok. 1 minutę, powtarzając je według własnych chęci.
Z jednej strony ćwiczenia te wymagają od nas koncentracji, jednocześnie kształtując tę ważną cechę i pozwalając rozluźnić się. Już trzylatek jest w stanie wykonać Pozycję Dennisona, na początek wystarczy, by udało mu się w niej wytrwać 15 sekund.
Z czasem na pewno nauczy się więcej cierpliwości i razem z rodzicami będzie mógł ćwiczyć jak wytrawny sportowiec.
Gimnastyka Mózgu jest przecież dobra dla wszystkich bez wyjątku. Nie wymaga specjalnych predyspozycji fizycznych, jest łatwa i przyjemna, a w dodatku wywiera niezwykle pozytywny wpływ na naszą psychikę.
W czasie coraz cieplejszych dni, podczas zabaw na spacerze warto znaleźć dosłownie kilka chwil, by wspólnie rodzinnie poćwiczyć ciało i umysł.
Dzieci uwielbiają wszelkie formy ruchu, a już ćwiczenia razem z mamą i tatą są największą frajdą!
Grecka uczta z fetą
5 pomidorów
1 ogórek szklarniowy
270g opakowanie sera feta
kilka łyżek czarnych oliwek
ewentualnie 1 czerwona cebula
kapusta pekińska
1/3 szklanki oliwy
ewentualnie 1 łyżka octu winnego
1 ząbek czosnku
sól
pieprz
Pomidory i ogórki po umyciu kroimy w plastry, a cebulę w półplasterki, dodajemy pokrojony w kostkę ser feta oraz oliwki. Można również wykorzystać kapustę pekińską.
SOS: do słoiczka wlewamy oliwę, ocet winny, dodajemy sól, pieprz i zmiażdżony ząbek czosnku. Słoik zakręcamy i mocno wstrząsamy. Gotowym sosem polewamy sałatkę i delikatnie mieszamy, po czym odstawiamy, żeby składniki się „przegryzły
*******
Przepis jest z sieci.
Nie wszyscy maja odwagę jeść ogórki szklarniowe. Sama też je jeszcze nie kupowałam .
Córka się ze mnie śmieje, bo cały czas je kupuje.
Po prostu przestrzega zasady higieny, i ogórki i pomidory na wszelki wypadek sparza i obiera..
Umylam lodowkę, i w jej czeluściach znalazlam słoik czarnych oliwek.
Chyba zrobię sałatkę.
Teraz w te upaly w sam raz i pyszne takie sałatki.
A deszczu tu u nas jak nie ma tak nie ma.
Nie chcę krakać, ale jak tylko rozpoczną się wakacje w szkołach to pogoda się może zmienić.
Oby nie, bo starszy syn z rodziną za kika dni wyrusza nad bałtyk z mlodzieżą na wczasy z kursem językowym.
Oby tylko u nas tu padało,a najlepiej tylko nocą hehe, a nie tam nad morzem. Niestety ,pogodą sterować jeszcze nie potrafimy.
Miłego dnia zaglądającym
Zdjęcie mam z sieci
Gorąco!!
Nie chce mi się piec .
Ale taki deser to niebo w gębie i malo z tym roboty.
A do popołudnioej kawy również wspanale smakuje.
Zawsze zanim napełniam pucharki do których potem te smakowitości ładuję, wkładam je do lodówki.
Potem już tylko krojone owoce, czasem lody, a dla dorosłych polane jakimś pasujacym do tego alkoholem,i śmietana w spraju.
Mogą być jeszcze pokruszone biszkopciki, bezy albo jakies rurki waflowe, co kto lubi i ma pod ręką.
Można także pokroić w kostke wcześniej zrobione różne kolorowe galaretki,i zrobić z nimi kolorową przekladankę, dzieci lubią takie kolorowe deserki.
Oczywiście mozna to wszystko także poukladać w szklanej misce i tak podawać na stół, też się ladnie prezentuje.
Miłego dnia zaglądającym